Kultura

Baranek Boży

W Gandawie (po flamandzku Gent) w kościele świętego Bawona wisi obraz Van Eyck’a „Ołtarz Baranka Mistycznego”. Święty Bawon został świętym głównie za bycie pustelnikiem w VI wieku naszej ery i za mieszkanie w wydrążonym pniu drzewa. Katedra zaś w niczym wydrążonego pnia nie przypomina, wręcz przeciwnie, jest jedną z większych, jakie widziałem, a widziałem już chyba większość największych katedr w Europie.

Obraz Van Eyck’a figuruje na pierwszym miejscu większości bedekerów opisujących Gandawę (prześliczne miasto) i faktycznie to dzieło sztuki z 1432 roku jest zachwycające. Często zastanawiam się, że obecni inżynierowie potrafią zrobić komputer i samolot, a obecni malarze nie potrafią tak malować tak jak Van Eyck 6 wieków temu.

Sformułowanie „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” powtarzane jest podczas każdej mszy świętej, ale nie jestem pewien, czy wszyscy Katolicy wiedzą, skąd się ono wzięło. Ja, przynajmniej, nad tym się nie zastanawiałem, i dopiero w Gandawie elektroniczny przewodnik mi wyjaśnił.

Otóż dawno, dawno temu, ludzie myśleli logicznie i wyobrażali sobie bogów jako strasznych okrutników, bawiącymi się istotami ludzkimi. Faktycznie, obcując na co dzień z hordami wilków, jadowitymi wężami, pożarami, powodziami, bólem zębów, można było dojść do logicznego wniosku, że te siły wyższe mają jakiś perwersyjny interes, aby nam dokuczyć. Stąd chyba w każdej religii przedchrześcijańskiej istniała idea składania ofiar bogom z ludzi i zwierząt. Ofiary musiały cierpieć, i dlatego na Bliskim Wschodzie nie zabijano baranka jednym szybkim pchnięciem miecza, tylko dręczono go, aby umierał jak najdłużej, a ludzie podstawiali kielichy, żeby się napić cieknącej krwi.

W pewnym momencie (ponad 2000 lat temu) cywilizacji, Człowiek imieniem Jezus, twierdząc że jest Synem Bożym, został potraktowany równie krwawo, jak te baranki ofiarne. Wtedy ludzie nadali nowy sens pastwienia się nad barankiem, twierdząc, że to już nie jest zwykły baranek, tylko Jezus pod jego postacią. Egzekucję baranka doprowadzono do takiej perwersji, że pierwsze nakłucia prowadziły do tego, że padał i wyglądał na nieżywego, jednak po paru minutach zrywał się, co oczywiście oznaczało, że zmartwychwstaje. To, że jedynie na krótką chwilę, już nikogo nie obchodziło.

Niestety, nie udało mi się znaleźć informacji, kiedy zaprzestano mordować okrutnie baranki, ani kiedy prawdziwą krew baranka zamieniono na smaczne wino. Ale w sumie nieważne kiedy, ważne, że tak się stało.

 

Michał Leszczyński

Tekst ukazał się wcześniej na Studio Opinii

 

tagi

Informacje

Nadchodzące wydarzenia

There are no upcoming events at this time.

1c778ca93c652b3e42170fab2cdf8898CCC