Nowe Technologie

Strach przed innowacjami

Kilkanaście lat temu miałem przyjemność jeść obiad razem z sympatycznym Amerykaninem, który koordynował projekt DARPA’y (Defence Advanced Research Project Agency) warty ponad 100 milionów dolarów. Projekt dotyczył emiterów ultrafioletu, które mogą być stosowane do sterylizacji różnych materiałów. Byłem pod dużym wrażeniem niezwykłej kompetencji na tematy techniczne tego Człowieka, ale najbardziej podobała mi się odpowiedź na moje pytanie, czy nie boi się, że podejmie niewłaściwą decyzję. Odpowiedź brzmiała mniej więcej tak:

– Za wydatkowanie pieniędzy odpowiadam przed sobą i Bogiem, nawet, jeżeli w Niego nie wierzę. Mogę dać 25 mln dolarów firmie Cree, ale mogę też z dnia na dzień przerwać finansowanie Politechniki Rensselaer, i nikt nie ma prawa ani słowa złego mi powiedzieć. Jednak odniosę sukces, to w przyszłości mogę zostać kongresmenem, a jak nie, to mi nie dadzą następnego grantu do koordynowania.

Jak w Polsce wygląda finansowanie grantów o wartości od 50 tys zł do kilkudziesięciu milionów? Otóż  Narodowe Centrum Nauki (NCN), Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR), czy Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej (FNP) wysyłają dany wniosek do kilku recenzentów (także zagranicznych), najczęściej konkurentów wnioskodawcy. Następnie grono 20-30 osobowe podejmuje decyzję (często poprzez głosowanie), czy dany grant ma być finansowany, czy nie.

Uczestniczę czasem w takich gronach decyzyjnych, i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wszyscy w takim gronie starają się wybrać do finansowania granty takie, które są składane przez dobrych naukowców, które mają szansę na ważne nowe wyniki, które powinny prowadzić do nowych atrakcyjnych komercyjnie technologii. Problem jednak w tym, że nasz werdykt wydajemy w absolutnym oderwaniu od polityki naukowej Polski, bo… takiej polityki nie ma!

Mamy w Polsce coś, co się nazywa „Krajowe Inteligentne Specjalizacje”.  Jest w nich, na przykład, taki punkt: „Nowe formy, postaci leków, zarówno jednoskładnikowych jak i wieloskładnikowych” (interpunkcja oryginalna). Czy naprawdę Ktoś, kto zapisał ten punkt, nie zdawał sobie sprawy ze śmieszności i absurdu takiego zapisu? Przecież pod taki zapis można podciągnąć badania nad dowolnymi lekarstwami.

Potrzebujemy polityki naukowej Państwa Polskiego, w której zdecydowane zostaną obszary, w które inwestujemy, a w inne nie. Przykładowo, inwestujemy w badania prowadzące do uczynienia hodowli insektów (najzdrowsze i najbardziej ekologiczne białko) podstawą polskiego rolnictwa, a nie inwestujemy w badania nad ogniwami słonecznymi, bo mamy w tej dziedzinie zaniedbania nie do odrobienia. Oczywiście, jest to przykład, bo może powinniśmy wybrać fotowoltaikę, a zapomnieć o insektach.

Ktoś musi zdecydować, jakie obszary nauki są dla Polski priorytetowe. Nie możemy inwestować we wszystko, bo jesteśmy biednym, niewielkim krajem. Nasz cały budżet na B+R we wszystkich dziedzinach jest mniejszy niż budżet takich firm, jak Volkswagen, czy General Electric.

Problem polega na tym, że NIGDY ŻADNEJ POLITYKI NAUKOWEJ NIE BĘDZIEMY MIELI, BO NIE MA TAKICH ODWAŻNYCH, KTÓRZY BY MOGLI ZADECYDOWAĆ, CZY INWESTOWAĆ W BADANIA NAD LEKARSTWEM NA STWARDNIENIE ROZSIANE, CZY W BADANIA NAD TRANZYSTOREM WYSOKIEJ MOCY. Każdy decydent na każdą decyzję musi mieć dwadzieścia „dupochronów”, czyli ekspertyz wieloosobowych komisji prawników, profesorów, i innych specjalistów. Jak się rozdzieli 1000 grantów po milion złotych, to nikt się nie będzie „rzucał”.  Jak się przyzna jeden grant w wysokości miliard złotych, to 99% tych, co nic nie dostali, z miejsca oskarżą decydenta o łapówkarstwo i skrajną niekompetencję. Problem w tym, że z 1000 małych grantów na 100% nic nie wyniknie, a prawdopodobieństwo, że z wydanego miliarda powstanie komercyjna technologia jest 50%. Albo powstanie, albo nie.

Za czasów PO+PSL Szefem NCBiR był prof. Krzysztof Kurzydłowski (popularny KJK). Doprowadził On do rozkwitu polskiej Lotniczej Doliny- chyba jedynej dziedziny udanego high-tech’u w Polsce. Po dojściu PiS do władzy posadzono do więzienia KJK na półtora roku oskarżając o łapówkarstwo. Nie wiem, jaki jest Jego obecny stan prawny, ale wiem jedno- zmarnowano Jego olbrzymią wiedzę na temat polskiej nauki, bo był On nie tylko Szefem NCBiR, ale i Ministrem w poprzednim rządzie PiS+LPR+Samoobrona. Wiem też, że po takim potraktowaniu Ministra/Szefa NCBiR nikt się nie odważy na jakiekolwiek ryzykowne posunięcie. A nie ma żadnego high-tech’u bez ryzyka. Każda nowa technologia albo się uda, albo nie uda. Gdybyśmy mieli pewność, że np., tranzystory będą z grafenu, to badań nad takowymi nie potrzeba byłoby finansować z państwowych pieniędzy, tylko po prostu bank by dał pożyczkę.

Minister Morawiecki i Gowin robią niezły PR, że chcą uczynić polską naukę wielką, a polskie technologie wiodące w świecie. Niestety, możemy mieszać w polskiej nauce, możemy tworzyć nowe sieci (np., Łukasiewicz), możemy tworzyć nowe regulacje, możemy łączyć, dzielić, zachęcać i zniechęcać. Nic z tego nie będzie, dopóki decydenci będą się bać podejmowania ryzyka.

Najtrudniejszą kwestią w tym wszystkim jest też to, że dopóki nie dojdzie do porozumienia wszystkich znaczących partii (PiS, PO, .N, PSL, SLD, Razem) w obszarze nauki i nowych technologii, to nigdy nie doczekamy się polityki naukowej, która doprowadzi do innowacyjnej gospodarki. Porozumienie takie jest absolutnie konieczne, bo miliardowe przedsięwzięcia naukowo-technologiczne są  realizowane przez 10 lat, a czasem i 20. Przykładem do naśladowania niech będzie firma Airbus (dawny EADS), która tworzy technologię samolotu rakietowego latającego na wysokości 20 km zawsze przeciwnie do obrotu Ziemi. Taki samolot przeleci z Tokio do Londynu w 1,5 godziny, ale… pierwsze loty są przewidziane na 2035 rok, a jak znam życie, będą w roku 2040.

 

Michał Leszczyński

tagi

Informacje

Nadchodzące wydarzenia

There are no upcoming events at this time.

8a41d35ead5a8c9433822beb2bde388frrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr