Polityka

EUROpa

Czy wyobrażacie sobie, że mamy w Polsce cztery różne waluty: złotówki, talary, hazele i pirsy. Jeden pirs byłby wymieniany na pięć hazeli, ale nie byłby to kurs stały, bo emisja pirsów byłaby w San Escobar, a emisja hazeli w Mysiadle. Czy wtedy polska gospodarka mogłaby dobrze funkcjonować?

W jednym państwie musi być jedna waluta. Jeżeli chcemy, żeby Europa była jednym państwem, musimy mieć jedną walutę, czyli Euro.

Ale, czy chcemy, żeby Europa była jednym państwem?

UWAŻAMY, ŻE JEST TO DLA NAS WSZYSTKICH JEDYNA SZANSA PRZETRWANIA W DOBRYM STANIE.

Tylko razem jesteśmy w stanie konkurować z Chinami i USA. Na B+R Chiny wydawać będą za 10 lat 700 mld Euro, USA 500 mld, Europa 400 mld, a Polska… 5 mld Euro, jak dobrze pójdzie. Wyścig technologiczny trwa, i sami bez Europy skazani będziemy w najlepszym razie na bycie skansenem, a nie bogatym społeczeństwem.

W najlepszym razie, bo jest jeszcze bardzo niebezpieczna wersja wydarzeń, że jak nie będziemy Europą, to przejmie nas (razem z Ukrainą) Rosja, która też musi zbudować wielonarodowe imperium, jeżeli nie chce być chińską kolonią surowcową.

Mamy wielu Przyjaciół na Litwie. Rozmawialiśmy z Nimi o przyjęciu Euro przed rokiem. Mówili tak: „Nie wierzymy, że nas rakiety, samoloty i czołgi NATO obronią przed Rosją, jeżeli nie będziemy w strefie Euro. Wierzymy za to, że Rosja nie odważy się najechać kraju (Europy), w którym mieszka 500 mln ludzi (na Litwie ok. 3 mln).

I MY TAK UWAŻAMY- EURO JEST ABSOLUTNIE NAJLEPSZĄ METODĄ ZABEZPIECZENIA SIĘ PRZED PRZEJĘCIEM NASZEGO KRAJU PRZEZ WSCHODNIEGO SĄSIADA.

Mamy w Polsce olbrzymią rzeszę przeciwników wprowadzenia Euro. Najpowszechniejsze argumenty są takie:

  1. Wprowadzenie Euro doprowadzi do wzrostu cen w Polsce. Faktycznie, w wielu krajach ceny wzrosły. Na przykład, w Niemczech, prawie dwukrotnie. Ale na Słowacji już tylko kilka procent. Na Litwie zdrożały bardzo restauracje (najprawdopodobniej z powodu napływu turystów), ale ceny jedzenia pozostały niemal bez zmian, chociaż niektóre produkty zdrożały, ale inne, nie wiadomo dlaczego, staniały.
  2. Niemcy, Włosi, Francuzi chętnie by wrócili do swoich walut narodowych. Faktycznie, bardzo wielu mieszkańców tych krajów widzi, że z roku na rok tracą dystans technologiczny do Dalekiego Wschodu i USA. Najłatwiej zwalać winę za tą sytuację na Euro, imigrantów, kraje Europy Wschodniej, podczas gdy prawdziwa przyczyna leży w katastrofie edukacyjnej, jaką sobie większość krajów europejskich zafundowala.
  3. Podczas kryzysu, jaki nas niewątpliwie czeka, ponownie zdewaluujemy sobie złotówkę, i kryzys przeżyjemy. Jako frankowicz, miałem przyjemność doświadczyć takiej polityki, a Polska ze swoim olbrzymim długiem w walutach obcych jest właśnie takim frankowiczem.

Niestety, żeby nas przyjęli do strefy Euro, to nie możemy żyć na kredyt. Przypominam, mamy deficyt budżetowy na poziomie 60 mld zł przy budżecie 320 mld zł. Jak zabraknie nam kilkudziesięciu miliardów, które mamy z UE, to będziemy naprawdę w czarnej d…ie. Kraje, które za chwilę przyjmą Euro- Czechy, Rumunia i Bułgaria mają rozsądne deficyty budżetowe, a Węgry też obniżają swój deficyt (aczkolwiek dość powolnie). Jeżeli dodać do tego, że kraje skandynawskie mają swoje korony ściśle powiązane z Euro, to prawdopodobnie okaże się za chwilę, że jesteśmy jedynym krajem Unii, który nie ma Euro. Czy taki kraj może być w Unii? To tak, jakby teraz Mazowsze miało nie złotówkę jako walutę, tylko sasiny.

Nowoczesna jest za Euro. PO jest i za, a nawet przeciw. Inne partie są zdecydowanie przeciw. Suweren prawdopodobnie też jest przeciw. Mam jednak nadzieję, że Suweren jednak w końcu zrozumie, że popełnia samobójstwo Polski, i w referendum pokażemy, że chcemy być w Europie, a nie w Związku „Niepodległych” Państw.

 

Michał Leszczynski

Tekst wcześniej ukazał się na Studio Opinii http://studioopinii.pl

tagi

Informacje

Nadchodzące wydarzenia

There are no upcoming events at this time.

b84cc63898feb3e231ae3675284bcf3c0000