Nowe Technologie

Polska drugą Japonią?

W Japonii politycy deklarują, że będą więcej inwestować pieniędzy publicznych w technologie, które mają szybką implementację w przemyśle. Naukowcy japońscy, z którymi rozmawiałem, mówią tak:

– My, w laboratoriach akademickich, nie mamy szans na stworzenie technologii atrakcyjnej dla gigantów: Toyoty, Mitsubishi, czy Sony. Te, i inne koncerny, mają znacznie lepsze własne możliwości finansowe, osobowe i aparaturowe. W chwili obecnej przepaść między technologicznym know-how w dużych firmach i na uczelniach (oraz państwowych instytutach) jest tak olbrzymia, że opracowanie nowej technologii przez akademików graniczy z cudem. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby przy okazji tworzenia nowych technologii, nawet jak one się do niczego nie przydadzą, uczyli się studenci, którzy później zasilą firmy wysokich technologii.

Ma to sens, ale całkowicie nie przystaje do naszej polskiej rzeczywistości. Nie mamy Toyoty, Mitsubishi, czy Sony, a nasze giganty (np., ORLEN, KGHM, Azoty) zajmują się nie high-tech’iem, tylko low-tech’iem. Kierowanie dużych (na skalę polską) pieniędzy na atrakcyjne komercyjnie technologie  może okazać się pułapką, że żadna z nich nie zostanie wdrożona, a zmarnujemy szanse w opracowaniu czegoś zupełnie nowego. Nie zostanie wdrożona, bo jeżeli akademicy w Japonii się nie podejmują konkurować z przemysłem, to co mają polscy naukowcy powiedzieć, dysponując funduszami kilkadziesiąt razy mniejszymi? Jednocześnie, co nam z tego, jak magistrant, czy doktorant, nauczy się nowoczesnej technologii, jak ta wiedza przyda się jedynie w Niemczech, USA, czy właśnie w Japonii?

Natomiast nauka zwana „curiosity driven research” (badania wynikające z ciekawości badacza) czasem przynosi tak niespodziewane wyniki, że może na ich podstawie powstać technologia, o której teraz nikt nie myśli. Oczywiście, może się okazać, że z takich podstawowych badań nic użytecznego na dany czas nie wynika. Wtedy jednak można mieć nadzieję, że przyczyniliśmy się do rozwoju wiedzy, która zawsze w pewnym momencie się przydaje.

Czy panom Bohrowi, Schroedingerowi, Einsteinowi, czy Diracowi, śniło się, że Ich odkrycie na początku XX wieku kwantowych praw rządzących mikroświatem będzie podstawą technologii tranzystorów, LEDów, laserów, czy zegarów atomowych? Na pewno nie, bo musiało minąć kilkadziesiąt lat zanim skonstruowany został pierwszy tranzystor.

Dlatego namawiam do głębokiego zastanowienia się, czy Strategia na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR) premiera Morawieckiego jest słuszna w założeniu, że Sieć Łukasiewicz (ma powstać taka sieć polskich instytutów technologicznych, w SOR to się nazywało NIT- Narodowy Instytut Technologiczny)  ma pełnić wiodącą rolę w zarządzaniu polską nauką. Może, zamiast tego, ustanowić program Kwantowe Technologie, tak jak to zrobili Brytyjczycy, tak, jak chce to zrobić Unia Europejska? I oddać stery takiego programu w ręce najmądrzejszych w Polsce fizyków kwantowych?

Może zamiast dreptać technologicznie 20 lat za światem warto pokusić się o próbę znalezienia technologii, w której mamy szansę być numer jeden na świecie? Jak taką znajdziemy, to ustawmy połowę polskiej nauki na jej potrzeby. Tylko tak mamy szansę, żeby nasza gospodarka była „oparta na wiedzy”, co nam SOR obiecuje.

Michał Leszczyński

tagi

Informacje

Nadchodzące wydarzenia

There are no upcoming events at this time.

49deea7dcffdd7c373a5d6bb2aff74ea!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!