Polityka Społeczna

W klimacie komunijnym

W kontekście kończącego się miesiąca maja, który tradycyjnie jest u nas miesiącem komunijnym, nasunęło mi się kilka przemyśleń.

Przemyśleń dotyczących Polaków i ich wiary, religijności oraz podejścia do samego sakramentu Pierwszej Komunii.

Co pamiętam ze swojego, odległego bardziej lub mniej dzieciństwa? Pamiętam przede wszystkim, że religia odbywała się w salach katechetycznych zlokalizowanych przy kościele i była prowadzona przez Księży w ramach ich duszpasterskich obowiązków.

Nie wiem, czy mając 9 lat rozumieliśmy o co tak na prawdę w tym całym wydarzeniu chodzi, ale na pewno nie było żadnych licytacji przed komunią kto ile pieniędzy zbierze i co sobie za to kupi.

Wiem, że ktoś powie, oj wtedy i tak nic nie było!  To prawda, było zdecydowanie mniej. Radiomagnetofon Kasprzak, rower Wigry, zegarek z kalkulatorem i długopisem. Takie prezenty pamiętam z tamtych czasów.

Ale to co pamiętam, a jest to zasługa moich rodziców i chyba nie boję się napisać, że również  księdza, to przeżycie, że w końcu ja też będę mogła w pełni uczestniczyć we Maszy Świętej. Że ja też w końcu będę mogła przyjąć komunię, czułam się z tego powodu bardziej dojrzała, dorosła. Przeżywałam ten sakrament bardzo mocno w kontekście wiary, a nie czekającej mnie imprezy.

Bo jakie to były kiedyś imprezy, obiad w domu dla najbliższych, słabeJ  Ale jeszcze „słabszą” komunię miała moja mam w latach 50-tych. Po mszy w sali katechetycznej przy Kościele, poczęstunek dla dzieciaków składający się z kubka mleka i kawałka ciasta drożdżowego… W dzisiejszych czasach nierealne.

W tej chwili, jak słuchałam swojej córki, to głównym celem komunii świętej dla dzieciaków jest zebranie jak największej kwoty pieniędzy, jak największej liczby prezentów. Dla rodziców pokazanie sąsiadom, rodzinie, że mnie stać! I niestety dokładnie tego samego uczą swoje dzieci, że ważne jest mieć, a nie być. To smutne…

Odnoszę wrażenie, obserwując mijający sezon komunijny, że w tej chwili jest to wydarzenie o charakterze finansowym, rodzice prześcigają się w pomysłach, co zrobić, żeby bardziej zaimponować. Wesele dla 9 latka, zastaw się,  a postaw się. Gdzieś w tym wszystkim zapominamy, po co to wszystko, dla kogo, w jakim celu.

7 metrowe limuzyny, zespoły disco polo na przyjęciu, morze wypitej wódki, bo przecież każda okazja jest dobra, żeby się napić.

I zapominamy, że gdzieś obok nas są dzieci, które nie mają nawet pieniędzy na nową sukienkę, komżę, albę, o imprezie w drogiej restauracji czy sali bankietowej nawet nie wspominając.

Gdzie w tym wszystkim jest Bóg, Chrystus? I piszę to jako osoba wierząca, jak 92,8% Polaków (wg. danych  GUS 2015 rok), ale niekoniecznie praktykująca…

 

Małgorzata Damska-Wolnomiejska

 

tagi

Informacje

Nadchodzące wydarzenia

There are no upcoming events at this time.

37a8b2ec93b59a7fdc3e6621740867b9kkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk